Jak wybrać dobrego fotografa na ślub?

Co oznacza dobra fotografia ślubna? Dobry fotograf ślubny – czyli jaki?

Gdzie ich znaleźć?

Ile to wszystko kosztuje?

W sieci znajdziemy sporo artykułów, mających na celu znaleźć odpowiedzi na te pytania. Najczęściej jednak tytuł, używany jako clikbait, ma jedynie przyciągnąć jak najwięcej odwiedzających na stronę. Podobnie jak spis ciekawych miejsc na wesele, czy wszelkie poradniki dla Panny Młodej.

Szanuję Twoje zainteresowanie i czas, zatem należy Ci się porcja szczerego spojrzenia pod podszewkę branży, bez lizusostwa i upiększania. Rozjaśnię temat z punktu widzenia osoby fotografującej zawodowo od kilkunastu lat, między innymi śluby, na trójmiejskim i ogólnopolskim rynku. Do szczerej krytyki zachęca mnie obserwowane kreowanie świadomości rynku i algorytmy działające w wirtualnych mediach.

Jaka jest odpowiedź? Jak wybrać fotografa?

Jeśli zdjęcia danej osoby Ci się podobają, rozumiecie się, fotograf ma Twój termin wolny i stać Cię na jego wynajęcie – go for it. To dość proste. Najpierw należy oczywiście dotrzeć do odpowiedniej osoby. I tu pojawia się szereg pytań.

  • Gdzie szukać dobrych fotografów?
  • Jak się rozeznać w tym, co jest dobrą fotografią ślubną, a co nie jest.
  • Jaki jest zakres cen?
  • Co jest wartością i jakością w fotografii ślubnej?
  • O co pytać fotografa ślubnego?

Zacznijmy od tego gdzie można nas szukać.

Wspomniałem nieco wyżej od algorytmach, od tego zaczniemy. Jesteś tu ponieważ użyłaś/użyłeś wyszukiwarki. Ja również. Wpisałem kilka haseł sugerujących że szukam fotografa na swój ślub i oto co widzę… A może raczej co widzą Pary Młode, a ja opatrzę odrobiną komentarza.

 

Google – pozornie czyste wyszukiwanie.

Wydawałoby się, że wpisanie zapytania w gogle nie jest obarczone niczyim wpływem, ale to błąd. Od dawna twórcy stron internetowych interesują się tym, jak największa na świecie wyszukiwarka pozycjonuje wyniki. W uproszczeniu treść i budowa strony decyduje o jej pozycji. Np. coraz większa oglądalność Internetu poprzez smartfony przesunęła ciężar analizy w stronę mobilnych wersji stron internetowych, ich czytelności i szybkości działania.

To nic odkrywczego. Ale dołożę do tego fakt, że osoby najzdolniejsze w zawodzie, nie muszą być również najlepsi w dziedzinie obsługi swoich stron. I tu uwierz mi, że tak dokładnie jest – sprawdzałem wyniki stron osób które są od lat niedoścignionym przykładem i czołówką w branży. Ich wyniki w Googlach są niezauważalne. Z drugiej strony są mniej zdolni fotografowie, których zdjęcia nie prezentują nic porywającego, ale nakłady na marketing, w tym wysoka pozycja witryny, pozwalają nadrabiać dzięki popularności i osiągać podobny rezultat finansowy. To tez potwierdzam empirycznie – w gronie branżowym nie są tajemnicą stawki zarówno liderów za którymi dążymy jak i osób „znanych z tego, że są znani”. Stawki są zbliżone i są wynikiem nakładu pracy – w zawodzie ale i w pozyskiwaniu popularności jak widać. Taki stan widzę na dzień dzisiejszy w wynikach Google dowolnego regionu. Oznacza to, że niekoniecznie wyświetli ci się w pierwszej kolejności dobry fotograf ślubny, ale na pewno fotograf dbający o marketing.

Co jeszcze pokazuje pierwsza strona wyników?

 

Portale ślubne.

Większy budżet, rozmiar witryny i ilość zarejestrowanych użytkowników pozwala im łatwiej dbać o wysoką pozycję w wynikach. A co to daje Tobie, że szybciej trafisz na portal? (zwłaszcza przyciągnięta/ty zamysłem „setki ofert w jednym miejscu”, „top of <miasto>”).

Napiszę w skrócie jak działają portale ślubne. Zarówno ja, jak i inni usługodawcy ślubni otrzymują od portali na okrągło propozycje współpracy. W zasadzie są one podobne – zaproszenie do założenia gratisowej wizytówki, często darmowy okres próbny na obszerniejszy wpis (później kosztuje on kilkadziesiąt lub kilkaset złotych rocznie), artykuły sponsorowane, podniesienie pozycji na liście za dopłatą.

Niektóre z portali potrafią działać wyjątkowo agresywnie w pozyskiwaniu chętnych. Telefony potrafią być częste i pełne natręctwa. Wyjątkowo nie fajną praktyką jest wysyłanie do zwabionych usługodawców nie prawdziwych zapytań od „wirtualnych par”. Wydaje się, że jest niesamowite zainteresowanie ofertą… Nasila się to, gdy ubiega okres gratisowy.

Nie są to tylko moje obserwacje. Na grupach foto korzystanie z tej formy reklamy nie ma dobrej opinii. Jest uznawane za kosztowne i nieefektywne.

Tego rodzaje spisy firm nie będą zatem pełnym przekrojem lokalnego rynku, ale tych którzy się zdecydowali wpisać. Będzie tak dopóki portal nie przeszuka rynku i nie wpisze wszystkich firm jak dawne książki telefoniczne. Wszystko zależy niestety od tego w czym portal widzi korzyść.

Mamy tam nieco treści tematycznych. Jak wspomniałem oferuje się bardzo często możliwość pisania artykułów sponsorowanych.

Ocena ich wartości merytorycznej to nie temat tego poradnika, ale przypomina to nieco gazetkę z apteki… Spotkałem na lokalnym rynku poradnik dla Par Młodych pisany przez początkującą osobę. Brawo. Nomen omen, widziałem tą osobę w pracy i była ona daleka od doskonałości.

Dość ciekawym miejscem, godnym uwagi w poszukiwaniach jest portal Mywed. Zawiera on spis usługodawców zamieszczających wizytówki bezpłatnie (jest też wersja obszerniejsza płatna), nie prowadzi agresywnej polityki pozyskiwania reklamodawców.

EDIT: …od czasu powstania tego artykułu przytrafiła mi się okoliczność prześwietlenia sposobu pracy i organizacji dwóch portali ślubnych. Powodem było wpisanie do portalu pod moją wizytówką steku bzdur i obraźliwych treści pod adresem moim i mojej żony. Przedsiębiorcy działający w różnych branżach, mogą zawsze liczyć się z przejawami nieuczciwej konkurencji, a także wszelkich innych osób z grona własnych klientów, kontrahentów i spoza nich. Są to patologiczne zachowania osób nie liczących się z odpowiedzialnością określoną w Kodeksie Karnym. Wpisy hejterów bez problemu można zabezpieczyć notarialnie i w toku postępowania zmusić właścicieli portalu do określenia osoby dokonującej hejterskiego ataku, nawet jeśli wydaje się takiej osobie, że jest anonimowa i bezkarna.

Tymczasem szybszą i prostszą metodą jest zgłoszenie sprawy właścicielom portalu. Pierwszy z nich może znasz z tzw “rankigów najlepszych fotografów w mieście X”. Mój mail pozostał bez echa przez kilka dni, a telefony podane w kontakcie wydawały się czystą fikcją. Osoba administrująca kontem portalu na Facebooku nie odpowiadała, pomimo usuwania moich postów na swoim wallu w kilka minut. Pozwoliłem sobie zatem na telefon do hiszpańskiego biura właściciela tego portalu, telefonu nikt nie odbierał. Sprawę rozwiązałem oficjalnym mailem odbierającym prawa do publikacji moich zdjęć portalowi i nakazem usunięcia całej wizytówki. W życie weszła zatem odpowiedzialność z tytułu innych artykułów prawa poza umożliwianiem publikacji pomówień. Ktoś odpowiedział, przeprosił i usunął wizytówke, natomiast moje wpisy na ich funpage spowodowały kontakty od innych osób mających podobne problemy z portalem. Teraz chciałem zwrócić Twoją uwagę na to jak łatwo manipulować opiniami, nawet wtedy, jeśli wymaga to zalogowania. To dziecinada w porównaniu do roboty, jaką robią na co dzień rosyjskie farmy trolli, a także wszelkie agencje marketingowe. Łatwo mieszać kogoś z błotem, a z drugiej strony tak samo łatwo pisać o sobie samym superlatywy. Druga sprawa to wrażenie jakiemu ulegasz odwiedzając portal z dobrą pozycją w google i ładną oprawą wizualną oraz zdjęciami dostarczanymi im przez kontrahentów. Czy nie ulegasz wrażeniu kontaktu z jakimś fachowym gremium? Osobami, które z poczuciem odpowiedzialności wybiera dla Ciebie esencję i podają ją z przekonaniem wagi Twojego ślubu… Ja spotkałem się z kompletnym brakiem profesjonalizmu i trudnościami w kontakcie, nawet w europejskiej centrali. Mam wrażenie niewielkiego grona osób w każdym państwie prowadzącego marketing dla centrali, nie ogarniając przy tym bieżących spraw. Wpis o którym wspominam został też skopiowany i wklejony do kolejnego portalu w jakim również posiadałem wizytówkę. Tutaj wystarczył jeden mail aby zrobiono porządek z hejterem drugiego dnia rano.

Blogi ślubne.

Kolejne miejsca w Internecie, w których przeczytasz o zagadnieniach branżowych i natkniesz się na usługodawców. Jak one powstają i działają? Tak samo jak powstaje ostatnimi czasy wiele blogów o gotowaniu i modzie, tak i tu wiele osób czuje powołanie do działalności piśmienniczej.

Zwróć uwagę kto i dlaczego pisze, jakie ma kompetencje i jak je poszerza. Czy organizacja własnego ślubu wystarczająco umocowuje działalność ekspercką? Bo do rangi takiej pretendują niektóre blogerki. Chęć zostania konsultantką zweryfikuje rynek, ale papier, jak to mówią, przyjmie wszystko.

Serwisowi takiemu towarzyszy audytorium, które jest potencjałem do wykorzystania dla usługodawców – to miejsce do reklamy, płatnej lub barterowej. W tym układzie współpraca i utrzymanie rangi strony w świadomości czytelnika jest w interesie obu współdziałających.

Bywa, że autorka zachęca fotografów do podsyłania jej reportaży do darmowej publikacji. Jest to sposób na pozyskanie treści i wartości dodanej swojego serwisu. Uczciwe i logiczne. Casting taki opiera na swoim guście i ewentualnej potrzebie poddania się trendom. W tym miejscu możemy stracić na obiektywności, a zacząć mielenie tego samego do granic nudy.

Im większy zasięg strony tym zainteresowanie reklamodawców większe. Podobnie jak popularne konta instagramerów, są wykorzystywane przez duże firmy do reklamy docelowej.

W portalach i blogach odnajdujemy masę sesji stylizowanych powstałych we współpracy fotografa, dekoratorki, wizażystki, salonu sukien, kwiaciarni, wypożyczalni aut, lokalu. Bardzo ładne stylizacje. Nie są to jednak sesje ślubne. Dobry fotograf ślubny traktuje je jedynie jako ozdobę swojej strony, nie opiera na takich sesjach portfolio.

 

Blogi, vlogi, podcasty, grupy, fora, czyli marketing przez tworzenie audytorium.

W każdej ze wspomnianych form popularne jest działanie marketingowe poprzez emitowanie użytecznej, ciekawej treści. Społeczność buduje się i podtrzymuje permanentnym działaniem. Jakkolwiek takie dzielenie się wiedzą jest dobroczynne, ciągnie za sobą masę nakładów i zazwyczaj nie jest charytatywne. Wcześniej lub później okaże się, że celem prowadzących jest sprzedaż (np. szkoleń, e-booków, książek, oprogramowania, presetów do obróbki zdjęć, etc). Należy zrozumieć, że jest to sposób na popularyzowanie jakiegoś trendu lub produktu (zawsze!). Nie należy szukać w tym absolutnej fachowości, czy obiektywizmu.

Zrzeszenia fotografów ślubnych i konkursy fotografii ślubnej.

Na świecie istnieje dość sporo organizacji zrzeszających fotografów ślubnych. Organizują one  konkursy dla swoich uczestników. Niektóre z nich są dość kameralne i nie wiedziałbym o nich gdyby ktoś nie pochwalił się członkostwem lub nagrodą. Są też bardzo znane jak np. WPJA, czy ISPWP. Należy uczciwie stwierdzić, że odnajdziesz w nich grono utalentowanych fotografów.

Przystąpienie do większości zrzeszeń odbywa się poprzez rejestracje i uiszczenie wpisowego, jak wspomniałem może temu towarzyszyć jakaś forma weryfikacji. …ale nawet jeśli prowadzą selekcję wstępujących to osobiście nie traktowałbym tego jak wyrocznie.

Swego czasu znalazłem przypadkiem w składzie jednej z nich, lekko mówiąc, przeciętne osobistości.. Pamiętam, że tego dnia zakup znaczka przynależności na naszą stronę za kilkaset złotych rocznie, stracił rangę w moich oczach.

 

Konkursy fotografii ślubnej

odbywające się w organizacjach, oceniane są wewnętrznie – ludzie z branży oceniają sami siebie. Czy niesie to za sobą jakieś plusy i minusy? Dzięki temu zobaczysz jakie wymagania mamy wobec siebie, zobaczysz masę dobrych zdjęć, i przykłady, jak może wyglądać dobra fotografia ślubna.

Zanim dasz to swojemu fotografowi jako punkt odniesienia, sprawdź stawki tamtejszych fotografów 😉

Co ważne – konkursów fotografii ślubnej nie należy absolutnie porównywać do mistrzostw świata w jakimkolwiek sporcie. Ile zrzeszeń tyle konkursów i laureatów.

…Bywa też tak, że polski portal ślubny organizuje konkurs fotografii, albo wydaje certyfikaty, nie mając nikogo kompetentnego w temacie w swej ekipie. Zatem co lepsze…? Chyba lepiej jak fachowcy rywalizują między sobą i oceniają rygorystycznie sami siebie.

 

Targi ślubne

dają możliwość zapoznania się z lokalnym rynkiem w zawężonej i dość ujednoliconej puli. Koszt wystawienia się na targach może ograniczać ofertę cenową od dołu, nie każdemu będzie opłacać się wynajem stanowiska i przygotowanie materiałów reklamowych, w tym druk kosztownych albumów.

Co innego ogranicza ofertę od góry – powiedzmy „bardziej rozchwytywani fotografowie” nie wystawiają się na targach, mając klientów z innych źródeł. Targi nastawione na promowanie przez rabaty i okazje, bo te przyciągają na targi – nie są dla nich atrakcyjne. Druga rzecz – w bardziej wyrafinowanej usłudze zaczyna chodzić o niuanse, a o tych ciężko rozmawiać w tłumie setek ludzi. Ciężko o spokojnie obejrzenie albumu, a tym bardziej rozmowę. Dobry fotograf ślubny nie musi odnajdywać się w brylowaniu na targowisku 😉 Jego praca jest na co dzień niezauważalna między ludźmi.

Do odwiedzających targi przebiją się więc mocne, efektowne kadry zawieszone w stanowisku wystawowym, masa bibelotów nie będących zdjęciami, no i wspomniane rabaty.

Samo zjawisko targów określa zatem swoją naturą to, co będzie Ci zaserwowane, z czym i jaki twórca do Ciebie dotrze.

 

Alternatywne targi ślubne – alternatywa?

Pewnie tak, …poniekąd. Zwrócę jednak uwagę na to, że odróżnienie ich od zwykłych targów jedynie rodzajem stylizacji typu vintage/boho/rustikal, nie jest najważniejszą wartością, a jedynie inną oprawą…

Konsultantki i konsultanci ślubni

doskonalą się w organizacji eventów i są w stanie zdjąć z głowy większość związanych z tym problemów. Zajmą się niemal każdą składową ślubu i wesela i dopilnują ich przebiegu. Wysuną m.in. katalog propozycji usługodawców i pomogą w kontaktach z nimi.

Często osoby te zadają sobie trud odnalezienia na rynku świetnych specjalistów. Oczywiście nie są ekspertami fotografii, ale pojmują naszą usługę przez pryzmat całości user experience swoich par. Innymi słowy ważna jest też całość współpracy i odczuć klienta z kontaktu z danym fotografem. Dobry fotograf ślubny wg nich nie tylko wykona świetnie swoją pracę ale Para będzie zadowolona z polecenia go i z obcowania z nim. Należy uczciwie powiedzieć, że to zawsze subiektywna selekcja rynku.

W dotarciu do dobrych fotografów nadal wiele zależy od świadomości fotograficznej i gustu Pary Młodej.

 

Spotkałem się z sytuacją, że para z zagranicy, zleciła konsultantowi ślubnemu skontaktowanie się ewidentnie ze mną i jedynie poprowadzenie formalności. Dokonali osobiście świadomego wyboru kierując się wiedzą z innego źródła. W dalszym etapie naszej wspólnej przygody poddali się sugestiom lokalu w sprawie miejsca przeprowadzenia sesji z udziałem konia. Miejsce miało ograniczony potencjał, ale było na własnym podwórku. Organizuję sesję z końmi od lat, zatem łatwiej było mi zaplanować bardziej spektakularne efekty, jakich pragnęli młodzi. Para jeszcze w trakcie sesji widziała miejsce, z którego zostali sprowadzeni na manowce. Dystans i czas i tak poświęciliśmy. Na moich barkach spoczął kolejny problem – aby powstały dysonans podecyzyjny nie zaważył na pozytywnym nastawieniu do sesji. W kwestii sesji słuchaj zawsze swojego fotografa! Zawarcie umowy z fotografem poprzez konsultantów nie jest zakupem.

 

Innego razu zastanowiło mnie notoryczne polecanie dość nieudolnych Dj’ów przez grono konsultantek. Mam przecież skalę porównawczą, a do tego jestem wymagający w kwestiach muzycznych. Nie sugeruję tu, że istnieją w branży jakieś relacje polegające na prowizjach. Żaden szanujący się konsultant ślubny nie działa w ten sposób. Jednak to niebywałe… 

 

Spotkałem w swojej pracy agencje najlepsze w kraju, dzięki którym poznałem też najlepszych fachowców z branży na wspólnych realizacjach. Spotkałem jednak i takie indywidua, których etykieta biznesowa dopuszczała np. zmianę mojej umowy wg wymogów pary młodej i wysłanie mi jej do podpisu bez słowa o tym!

 

Brak kompetencji można spotkać w każdej branży… Coraz więcej pojawia się konsultantów, niektórzy z nich zajmują się już szkoleniami kolejnych. „W trakcie gorączki złota, najlepiej wychodzą sprzedawcy łopat”. Brzaskiem nadziei może okazać się Polskie Stowarzyszenie Konsultantów Ślubnych, które stać będzie na straży etyki tego biznesu i promować wzorce.

EDIT: …moje obserwacje zmusiły mnie aby tu coś dopisać. Obserwuje swoją branżę i przemiany jakie przechodzi, w związku ze swoim wykształceniem także zagadnienia związane z marketingiem i zarządzaniem są w polu moich zainteresowań.

Pewnego razu wpadam na live konsultantki i słyszę tam, że jednym z kryterium w ocenie i poszukiwaniu fotografa na ślub jest to jak systematycznie dana osoba publikuje na mediach społecznościowych. Przepraszam co? 🙂 Specjalistka działa jak …algorytm facebooka bądź instagrama? Systematyczność publikacji jest nawet dla algorytmu już drugorzędną zmienną w ocenie wartości danego profilu. Ale widzisz – znów sprawdza się powiedzenie “w trakcie gorączki złota sprzedawaj łopaty”. Mnożą się osoby oferujące kursy. Specjaliści oferujący pomoc klientom premium opierają się w działaniu wobec fotografów na poradach z kursów, jak zaistnieć na insta i FB. Czy to fachowe i merytoryczne rozpoznanie i dobór usługodawców? Powszechnie wiadomo, że słaby produkt z dobrym marketingiem łatwiej sprzedać, niż dobry produkt bez wprawnej reklamy. Zatem kryterium specjalisty może brzmieć: “czy delikwent z aparatem umie w social media”, albo lubi i ma na to czas. Powiem tylko tyle, kompetencje dzisiejszych doradców opierają się w dużej mierze na tanich kursach, wiele jest mówców motywacyjnych, a jeszcze więcej oczarowanych nimi.

Jeszcze słowo o algorytmach social mediów, aby gruntownie obalić tok myślenia o jakim powyżej. Algorytmy, w ogromnej ilości danych zamieszczanych w internecie, mają za zadanie podsuwać treści bardziej dopasowane do gustu odbiorcy. Pokazując to co dane osoby chcą widzieć polaryzuje się treści przedstawiane odbiorcom. Ciężko tu o doświadczalne podsuwanie nowych treści, łatwo o powtarzalność …i tym naznaczone są fotografie ślubne pokazywane na instagramie. W głównym trendzie zobaczysz większość w ciepło obrobionych barwach i z ludźmi kadrowanymi w centrum kadru. Monolit. Wybieranie i polecanie twórców pojawiających się w głównym nurcie jest zatem skazaniem klienta na brak różnorodności i oparciem się na polecaniu tego co “płynie na fali” dzięki algorytmom i nasilonej aktywności w danym social medium.

Jest niewiele osób którzy oferują naprawdę cenne warsztaty fotograficzne ślubne i reportażowe w kraju, żadna z tych nie bryluje w social mediach w dużym nasileniu, każda z tych osób zasługuje od lat na szacunek całej naszej branży.

Polecenia.

Wielu usługodawców uważa je za swój najważniejszy sposób kontaktu z nowymi klientami. Czy ja się z tym zgodzę? Naprawdę sporo w tym prawdy, wbrew temu co powiedzą zwolennicy poprzednich sposobów kontaktu.

Polecenia są istotne w innych branżach, związanych z zaufaniem, jak ubezpieczenia, czy finanse. Wypracowanie sobie poleceń wymaga najlepszego marketingu – czyli wykonywania świetnej pracy i bycia nie tylko pasjonatem tego co się robi, ale i bycia solidnym. Zdecydowanie taki musi być dobry fotograf ślubny.

Nie ma złotego środka na to, aby zapewnić sobie szybki debiut na rynku dzięki poleceniom. To długotrwały proces. Na „zapełnienie kalendarza” dzięki poleceniom musiałem osobiście zapracować przez kilka sezonów.

Nie jestem w stanie, na własne życzenie, dotrzeć do Ciebie dzięki poleceniom, zależy to od innych osób… Relacja osoby, która już korzystała z naszych usług, daje kolejnej Parze Młodej sporą dozę zaufania. Daje też informacje o sprawach jakie nie przyszłyby do głowy w trakcie pierwszego spotkania. Mam na myśli wszelkie kwestie poza fotograficzne, m.in. cechy osobowości, zachowania, a nawet strój, etc.

 

Myślę, że w dwóch przypadkach, mój udział w ratowaniu sukni ślubnej pozostawił większe wrażenie od samych zdjęć, a przecież nie było to niczym nadzwyczajnym. Raz jestem jedyną dyspozycyjną osobą, która zawiezie Pannę Młodą do salonu, innym razem telefonuje do znajomego salonu i proszę o brakujące elementy, gdy nie ma kontaktu z krawcową Panny Młodej. Bycie fotografem, to bycie najbliżej pary, …i bycie człowiekiem w pierwszej kolejności. Przecież praca reportażysty, jakiegokolwiek, polega na pewnym związku emocjonalnym z osobą o której chce opowiedzieć…

 

Polecenie Ci fotografa przez znajomych nie zwalnia Ciebie od obejrzenia jego zdjęć – każdy ma przecież swój gust.

 

Jeśli już piszę o oglądaniu zdjęć, przychodzi mi na myśl album.

 

Pamiętam jak wystawialiśmy ofertę na tzw. dniu otwartym pewnego lokalu. W przerwie podszedł do nas inny fotograf zamienić słówko. Sam starał się posiąść serca par pomysłami sesji zagranicznych, nas natomiast zapytał dlaczego oferujemy kosztowne albumy w cenie usługi. Zdziwiłem się. Oczywiście chodziło o pożądną i trwałą oprawę prac na długie lata. Jest to też działanie na rzecz swojego portfolio, nie w formie efektownych kadrów na naszej stronie, ale w formie albumów w rękach par, ich rodzin i znajomych. Wrażenie w trakcie ich oglądania dzieje się już poza moją kontrolą, ale stale przekonuje innych o solidności.

 

Album pokazowy ogląda się dopiero na spotkaniu, a do niego najpierw musi dojść. Przyznasz, że nie jest to najszybszy i najskuteczniejszy atut, prawda? Tym bardziej, że nie bywam na targach, nie zabiegam o publikacje na blogach ślubnych i nie wysyłam prac na konkursy. A jednak fotografuję już dość długo, a w moich zdjęciach napotkasz m.in. kilka znanych osób.

 

To już koniec pierwszej części. Mam nadzieję że to spojrzenie z drugiej strony dało Ci nieco orientacji.

Jeśli chcesz dowiedzieć się jak wygląda nasza praca i oferta, zapraszam do pisania poprzez zakładkę KONTAKT a także do spotkania na żywo przy dobrej kawie. Jeśli chcesz dowiedzieć się o pozostałych istotnych rzeczach, czyli: o co zapytać? co jest ważne i wartościowe? jakie są ceny? – O tym napiszę kolejnym razem, w drugiej części artykułu.

FCC_7383 1