Zmysłowa sesja ślubna | Weronika i Adrian

Tytuł „Zmysłowa Sesja Ślubna” nawiązuje do ostatniej części – zmysłowej sesji w przytulnych wnętrzach, gdy tymczasem przed nami reportaż ślubny i bardziej przygodowa sesja w plenerze. Wybranie historii i umieszczenie jej w tym dziale zobowiązuje mnie do zwrócenia uwagi na jakiś z aspektów. Z uwagi na ilość materiałów w sezonie i ich ilość na stronie, w tych szybkich czasach… Zatem najlepiej zacząć od początku.

Przygotowania zaczynam od wizyty u Pana Młodego, w przyjemnych zaułkach górnego Sopotu. Te miejsca uliczki, kamienice i ich dachy doskonale znam z czasów studiów. Kontynuujemy zdjęcia u Weroniki, gdzie niedaleko już do ceremonii ślubnej w chwaszczyńskim kościele pw. Apostołów Szymona i Judy Tadeusza. Najpierw jednak przygotowania, chwile subtelne i kobiece.

Podążając dalej znajdujemy się w gościnnym Dworku Wejhera, w niezwykle malowniczej dolinie nieopodal Wejherowa. To jedno z ciekawszych miejsc Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. W otoczeniu wspaniałych lasów i jezior skrywa się godne polecenia miejsce na uroczystość ślubną. W pobliskim mieście znajdziemy m.in ciekawy zakon, w którym można zorganizować ślub w oprawie zabytkowej architektury. Nie brakuje też tutaj godnego miejsca na ceremonię cywilną.  Walory krajobrazowe okolic dają z kolei masę potencjalnych miejsc na ceremonię humanistyczną na łonie przyrody. Dworek Wejhera znajduje się tym samym w miejscu o niezwykłym potencjale, a do tego oferuje świetną kuchnię oraz masę atrakcji.

Sesja ślubna ma dwie myśli przewodnie i dwa miejsca oddalone o kilkaset kilometrów.

Pierwszy plener zaplanowany był na dzikiej plaży daleko od Trójmiasta…

Wydmowy charakter, królestwo wiatru i morza, linia brzegowa z konarami i korzeniami zniszczonych drzew. Miejsce w którym tak dobitnie czuć zmagania żywiołów, że odczuliśmy je na własnej skórze. Już gdy wyszliśmy na plażę zaczęło się coś święcić w nieboskłonach. Byliśmy na tyle daleko od domu, i w pełni gotowi do sesji, że nie warto było nawet myśleć o odwrocie. Ponieważ do miejsca docelowego czekał nas jeszcze spory spacer plażą, przerywaliśmy go jedynie w ciekawych miejscach, aby robić w nich kolejne ujęcia. Dzięki temu sporo zdjęć powstało zanim pogoda załamała się.

Z niemal 30 stopniowego upału narodził się silny sztorm, wzbudzający respekt jak wiatr halny w Tatrach. Szeroka plaża w mgnieniu oka zniknęła pod falami. W akompaniamencie piorunów wracaliśmy do aut z wiatrem w plecy. Do całości dołączył ulewny deszcz. Piękny spektakl przyrody. Zabrał nam on zabawę z światłem zachodzącego słońca, złotą i granatową godziną. Jednak zdjęcia w tych huraganowych dmuchnięciach i groźne oblicze nieba są niepowtarzalne.

Ponieważ pierwsza sesja była dość chaotyczna w przebiegu, zaplanowaliśmy jeszcze jedną…

Tym razem postawiliśmy na ciekawe wnętrza, umożliwiające uzyskanie bardziej subtelnych efektów, nastroju i zmysłowości. Tak powstała zmysłowa sesja w lubianym przez nas dworku w zaułkach Warmii. Jego wnętrze kryje kilka pomieszczeń, z których każde opracowane jest indywidualnie i swym wykończeniem odrywa nas skutecznie od obecnego czasu. To idealnie dopracowany plan zdjęciowy pozwalający na snucie fantazyjnych baśniowych scen. Otoczenie jest równie imponujące, jednak po przygodach na świeżym powietrzu chcieliśmy skupić się na spokojnej pracy wewnątrz budynku. Zwłaszcza, że mieliśmy dostęp do niemal wszystkich pomieszczeń. Powstało wiele nastrojowych fotografii „z innej bajki” oraz nieco bardziej odważnych sensualnych ujęć.

Zmysłowa sesja ślubna, czy jakakolwiek inna, sensualna, buduarowa zyskuje w takim miejscu szczególną oprawę. Uwielbiamy takie zakątki, dlatego to nie jest pierwsza publikacja z dworu. Były już aranżacje letnia i wczesnozimowa ślubno-ciążowa.

Przed nami oraz Weroniką i Adrianem jeszcze nie jedna przygoda w planach, a przed Wami materiał z reportażem i dwiema sesjami, okrojony nieco do potrzeb strony.

Wszystkich chętnych na szalone przygody z nami i fotografią w tle zapraszamy do kontaktu, im więcej mamy przeżyć do wspominania tym lepiej 😉